8 zasad z kodeksu hobo

Autor wpisu: Ewa Stasiak - 2016/05/05

czyli o etyce dawnego freelancera

Nim zaczniemy na dobre rozkręcać ten blog – oto garść życiowych mądrości sprzed ponad stulecia. Są proste, funkcjonalne, łatwo przełożyć je na dzisiejsze realia.
Aż szkoda byłoby nie skorzystać!

Hobo siedzący na płocie

Hobo siedzący na płocie (ok. 1920 r.), autor: Charles C. Pierce, ze zbiorów Kalifornijskiego Towarzystwa Historycznego na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, licencja CC BY 3.0 (Zdjęcie poddano koloryzacji)

Podtytuł jest ciut przewrotny. Wcale nie będzie o freelancerach per se.

Skojarzenie kultury hobo, czyli sezonowych robotników pozostających bez stałej pracy, z samozatrudnieniem działa tylko i wyłącznie na zasadzie luźnych asocjacji. Różnica między brakiem etatu a wędrownym trybem życia jest w końcu dość znacząca. Niemniej – hobo wielu osobom kojarzą się z “wolnymi strzelcami”. Czy to kwestia szeroko pojmowanej mobilności, czy niezależości, czy raczej Bruce’a Springsteena, Boba Dylana i innych muzyków robiących ukłon w stronę etosu hobo (najczęściej pod postacią Woody’ego Guthriego) – rzecz nie do końca jasna. W każdym razie: gdy wpisałam kilka kombinacji obydwu terminów w Google, okazało się, że wielu przede mną wychwyciło to podobieństwo.

Hobo zwyczajowo wędrowali podążając śladami torów kolejowych. Na początku dużą ich liczbę stanowili weterani wojny secesynej (1861–1865), dla których podróż na Dziki Zachód i włóczęga w poszukiwaniu tymczasowego zatrudnienia były jedynymi sposobami na przetrwanie. Za sprawą paniki roku 1873 i amerykańskiego wielkiego kryzysu (1929–1933) szeregi bezdomnych podróżników znacznie się jednak powiększyły, a hobo stali się powszechnym zjawiskiem.

Pod koniec XIX w. powstała organizacja zrzeszająca hobo. Był to spory wysiłek finansowy dla tak ubogiej grupy, może wręcz wydawać się dziwny i niepotrzebny: na co rozproszonym, wędrującym pracownikom sezonowym jakieś tam kodeksy, stowarzyszenia, inne wymysły? Przecież wiąże się to z kosztami administracyjnymi, koniecznością posiadania siedziby… Po jakie licho?

Formalizacja nastąpiła jako przemyślana próba rozwiązania poważnych trudności, jakie stawały na drodze wielu wędrownych robotników. Problemem numer jeden każdego z nich byli członkowie straży kolejowej, którzy często w brutalny sposób traktowali włóczęgów dopuszczających się wtargnięć na teren kolejowy. Również przedstawiciele prawa zazwyczaj patrzyli złym okiem na napotykanych podróżników bez stałego zatrudnienia.

Aby zapobiec złemu traktowaniu, hobo powołali do istnienia Tourist Union #63 (Związek Turystyczny nr 63). Nazwa wzięła się od sześćdziesięciu trzech kobiet i mężczyzn, którzy zgromadzili się wspólnie przy ognisku, aby omówić szczegóły związane z utworzeniem stowarzyszenia.

Prawo dotyczące włóczęgostwa nie miało zastosowania do osób, które należały do związków. Nawet, jeśli w danym momencie pozostawały bez źródła zarobku. W ten oto sposób przynależność związkowa pomagała uniknąć prześladowań podczas wypraw w poszukiwaniu kilkugodzinnych prac na terenie miejskim, z którego wcześniej policja bardzo często wyrzucała napotkanych hobo pod zarzutem włóczęgostwa.

Tourist Union #63 zabezpieczył formalnie wędrowny styl życia hobo, chroniąc ich przed nadmierną ingerencją stróżów porządku. W roku 1889, podczas Krajowego Zjazdu Hobo w St. Louis w stanie Missouri, związek przyjął drogą głosowania zwięzły zbiór przepisów. Był on dla całej grupy swoistą strategią przetrwania.

Poniżej przedstawiam kilka zasad z kodeksu. Padło na nie, bo brzmią fajnie i/albo są uniwersalne. (Cóż za profesjonalna metoda doboru!) Pełna wersja, składająca się z 16 podpunktów, znajduje się w wielu zakątkach Internetu, między innymi na poświęconej hobo stronie Wikipedii lub na hobo.com.

Kodeks hobo (wersja skrócona i zmodyfikowana)

  1. Decyduj o własnym życiu, nie pozwól sobą manipulować.
  2. Przestrzegaj lokalnego prawa.
  3. Zawsze staraj się znaleźć pracę, choćby tymczasową; przyjmuj pracę, której nie chce podjąć się nikt inny. W ten sposób zapewnisz sobie ponowne zatrudnienie, gdybyś kiedyś jeszcze miał wrócić w to samo miejsce.
  4. Gdy nie możesz znaleźć zatrudnienia, zajmij się tworzeniem; spędzaj czas wykorzystując i szlifując wrodzone talenty.
  5. Miej szacunek dla natury, używaj jej darów z rozmysłem. Nie śmieć.
  6. Wszędzie gdzie zakotwiczysz zachowuj się jak dodatkowy członek załogi, nie sprawiaj problemów.
  7. Pomagaj wszystkim dzieciom na gigancie, starając się jednocześnie namówić je do powrotu do domu.
  8. Bądź pomocny dla napotkanych hobo – pewnego dnia być może i ty będziesz potrzebował pomocy.

Jak widać – dawni hobo bardzo różnili się od standardowych włóczęgów czy trampów, którzy także snuli się masowo po amerykańskich torach. Hobo nie unikali pracy, wędrówka wynikała z konieczności znalezienia zajęcia, a nie z zamiłowania do trwających całe życie eskapad bez celu i utarczek z prawem. W obliczu trudności, jakie przed nimi stanęły, potrafili zorganizować się i znaleźć rozwiązanie. Nawet jeśli nie zażegnało ono wszystkich problemów, to jednak poprawiło w jakiś sposób byt wszystkich wędrownych robotników.

Heniek, nie dołuj, byle do Cincinnati!

Dwóch hobo idących śladem torów kolejowych po wyrzuceniu z pociągu (ok. 1910), autor nieznany, zdjęcie ze zbiorów Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie, kolekcja George'a Granthama Baina, licencja CC0; zdjęcie poddano koloryzacji